"Rodzina jak z nut"
2007-08-21
"Rodzina jak z nut" to program emitowany przez TVP 1 i prowadzony przez Roberta Rozmusa. Nie pisałbym jednak o tym programie gdyby nie miał czelności zjawić się w nim M.Wiśniewski. W programie wzięły udział dwie rodziny rywalizujące miedzy sobą i wykonujące różne utwory Wiśniewskiego. Oczywiście nasza gwiazda udzielała się jak mogła gdy rodziny śpiewały.Nie można też nie dodać, że podczas wykonywania jego piosenek stawał się dumny jak paw. Poczuł pewnie, że znowu zaistniał na polskiej arenie wokalnej. Tymczasem "Rodzina jak z nut" jest zwykłym programem towarzyskim. Zaśpiewał swój słynny kawałek z dwoma kolesiami przy stole..."za cały babski świat, za każdą z naszych bab, za każdą co nas zna,pijmy do dna!" Można by tutaj snuć refleksje i przytaczać kolejne aluzje... Głos Wiśniewskiego jest coraz bardziej zachrypnięty, śpiewa jak stara zniedołężniała koza- starzeje się nasz ojciec kilku już dzieci. Oczywiście jest w dobrym humorze, wszyscy liżą mu dupę a zwłaszcza prowadzący, który wychodzi na totalnego wazeliniarza. Nawet Ci,którzy nie potrafią śpiewać nagle dostają wokalnej weny. Ale czy można w to wierzyć? Wystarczy odpowiedni podkład muzyczny w tych czasach. Na pewno maczał w tym paluchy Wiśniewski... Kiedy Państwo śpiewali, ten wtrącał ciągle swoje 3 grosze, stanął w lekkim rozkroku i "dawał z siebie wszystko", darł się jak "stare prześcieradło".Kiedy jedna z rodzin wygrała konkurs i zostala wręczona im nagroda w wysokości 30 tys.zł Wiśniewski stanąl sobie obok nich i zaczął podskakiwać i wymachiwać rękami we wszystkie strony jak dziecko,które dostanie batona. Widocznie nie zmęczył się tym jazgotem ,który wydawał z siebie na scenie. Na koniec wygrani machają rękami w stronę kamery.Oczywiście Michał nie przestaje. Podsumowując Rozmus dostał opinię wazeliniarza a Wiśniewski? Dzisiaj tylko niekulturalnego lekkoducha!
Można się ustosunkować...
2007-08-13
"Nie trudno zgadnąć, że nie pomagają mi "szamba" wylewane na mojego męża czy też na mnie przez takich nieudaczników życiowych jak Kokoszka czy jakaś inna nioska. Naturalnie to nie wszystkie " super nazwiska" "super dziennikarzy", którzy pod dziwnymi inicjałami wymyślają bzdury o nas. Ciekawe czy ten szambodawca, któremu tak zależy na wsadzeniu Michała do więzienia, miałby na tyle odwagi by podpisać się swoim prawdziwym nazwiskiem?Pewnie nie. No,ale mnie też byłoby wstyd przyznawać się do takiej "pracy". niektórzy twierdzą, że może lepiej, że np. nie kradną... Nie chce mi się w tym szambie grzebać ale przyjdzie czas na ujawnienie nazwisk. A szambodawcy od "sekty" proponuje uważać na posiadane zwierzęta. Słyszałam, że w tej grupie jedzą koty. Dobrze, że ja zostałam wegetarianką... uff:) no to już chyba resztki sił intelektualnych jak na druga w nocy...pozdrawiam wszystkich późno chadzających spać...:) aw" To jest fragment wpisu Anny Wiśniewskiej do blogu Państwa Wiśniewskich. Jeśli mają coś Państwo do dodania to bardzo prosze a ja ze swej skromnej strony;) mogę dodać jedno a mianowicie... Owe refleksje a właściwie żale są tak puste jak Pani Ania Wiśniewska. Taki wniosek wysnuwam przede wszystkim na podstawie obejrzenia wywiadów przeprowadzonych z nią.Pani Ania wspomniała w notce o intelekcie? Z całym szacunkiem ale takie teksty-"w tej grupie jedzą koty" czy choćby "szambodawcy" nie świadczą nawet o resztkach sił intelektualnych....Resztę pozostawiam Państwu...
fotka.pl:)
2007-08-12
Witam wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam na mój profil:) http://www.fotka.pl/profil/grzeniu888/ Proszę o oceny i komentarze (tylko szczerze),dziękuje:)
Wielka prośba:)
2007-07-26
Witam wszystkich bardzo serdecznie a zwłaszcza tych ,którzy potępiają Michała Wiśniewskiego,a jeszcze bardziej tych ,którzy nienawidzą.Dla tych mam nawet pewną radę.Po co tłumić w sobie tę nienawiść?Po co dusić w sobie te złe emocje?Nie bójcie sie,napiszcie do mnie otwarcie co czujecie do Wiśniewskiego ,co o nim sądzicie!Powinniście Państwo wyrzucić z siebie to uczucie.Ja wiem, że czasem nawet jak sie przyśni w nocy,to tak go nienawidzicie ,że aż strach.To dlatego, że wcześniej sie napatrzycie a potem jak sie przyśni...ach. Cenię sobie Wasze refleksje i zdania na temat tego człowieka. Ja ze swej strony mogę obiecać, że za każdy komentarz odpłacę się w postaci komentarza na Państwa blogach.Obiecuję też nowe notki,które już wkrótce ukażą się na moim blogu.Trzymajcie się,cześć:)
Cała prawda o jego miłości!
2007-03-17
15-ego marca 2007 roku program Ewy Drzyzgi "Rozmowy w toku" zaszczycił swą obecnością Michał Wiśniewski. Przyszedł do programu by nakłamać wszystkich o przyczynach rozwodu z Mandaryną a także powiedzieć, (jak zrobił to na wstępie) że "Marta była miłością mojego życia". W tym programie jego kłamstewka przebrały miarę.Przy rozwodzie łzy mu nie poleciały, z resztą Mandarynie też nie. Jemu nie poleciały,ponieważ być może nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji lub też nie był świadomy co się tak naprawdę wokół niego dzieje albo ze szczęścia,że pozbywa się zbędnego ciężaru jakim była jego była żona, i którą musiał utrzymywać.Mandarynie nie poleciały bo prawdopodobnie miała jeszcze nadzieję,że biedny i naiwny głupiec otrząśnie się ze złego snu i szybko zmieni zdanie padając na kolana jak ostatni błazen i błagając o przebaczenie Martę i szybki powrót do domu.Powiedział potem: "płakałem i piłem". Płakał tak ,ale to zapewne łzy szczęścia że wreszcie bedzie mógł zając się swoją kochanką Świątczak, oraz pił-pewnie ze Świątczakówną,bo mieli co oblewać po tak niecnej i beszczelnie zaplanowanej akcji.Kiedy ktoś z widowni wypowiada się-ten głupio się uśmiecha sądząc,że tylko on ma racje. Nie wie jak naiwne są jego przekonania. Udaje przejętego sytuacją.Mówi ,że przygotował Marcie karierę.Kiedy jednak jechała na Eurowizję-ten ostro jej to odradzał-wiedział ,że Mandaryna nie ma talentu,powiedział:"dla mojego domu jest wstydem".Jest w tej chwili obrzydliwy.Wątpił w talent Mandaryny ,którego nie było.Nie potrafił jej doceniać,był tak bardzo zaślepiony romansem ze Świątczak.Wg niego skompromitowała się,ale czy on nie kompromituje się pokazując swoje wredne i nieokrzesane oblicze?Pokazano też frag. programu"Jestem jaki jestem".Kiedy tam natomiast Mandaryna zaśpiewała dla niego ten zapłakał jak dziecko,były to prawdziwie krokodyle łzy.O mało co nie posikał się ze wzruszenia,było to prawdziwe dogłębne wzruszenie ,naprawde żałosne widowisko z jego strony. Potem użył wulgaryzmu "gówno prawda".Wychodzi jego niewychowanie,brak kultury osobistej a zarazem jego prostactwo i brak ogłady.Następnie pyta Drzyzgę o jej partnera,staje się złośliwy,robi to celowo, by ją sprowokować.Ma żal,bo dzieci zostały u Marty. A gdzie miały zostać,no gdzie? W domu z tyranem o charakterze władczym,usposobieniu prostaka z kochanką u boku? Potem kobieta z publiczności oskarża go,że jest nieodpowiedzialny i zdziecinniały,ten na to,że nie jest ona partnerem do rozmowy z nim. Widzimy jego beszczelność i obłudę.Łga w żywe oczy.Gdy Ewa pyta go czy kłócił sięprzy dzieciach odpowiada,że raczej nie kłócił się przy dzieciach.Ale mu nos rósł gdy to mówił.Pytanie czy ktoś mu wierzy? To on pierwszy złożył pozew o rozwód .Jest tchórzem ,gdyby tego nie zrobił ,zrobiła by to Mandaryna. Potem wyznaje,że chodził do psychologa.Powinien lepiej skosultować się z psychiatrą i zapytać czy wszystko wporządku z jego pięcioma klepkami czy coś mu się w tym durnym mózgu nie poprzestawiało,bo wygląda na to że tak właśnie jest. Drzyzga ostrożnie pyta,by nie urazić "jajka". W nikim nie ma zwolennika,wszyscy go atakują i są przeciwko zakłamaniu i zdradzie.Dopuścił się cudzołóstwa i powinien ponieść karę za to w postaci równowartości tego co zrobił,czyli Świątczak powinna go zdradzić a dzieci zostawić. Złamał przykazanie Boże,oraz złamał moralne zasady,które Kościół Katolicki potępia.Nie jest katolikiem a krzyż dosyć duży który nosi na szyi jest dla pozorów.Na lewym przegubie ręki ma tatuaż.To połączenie jest naprawde śmieszne w jego wykonaniu. Dąsa się w studiu i robi głupie miny.Jest niewychowany.Ale kto go miał wychować? Czas poświęcał mu opiekun,który przynosił mu czekoladę i pomarańczę na Mikołaja.Wychowywał się na ulicy.Koledzy z podwórka nauczyli go tak ładnie mówić.Joanna Bartel jako jedyna w studiu przylizała mu przysłowiową dupę. Wiśniewski widzi ,że ma wrogów w postaci publiczności ,ale nie przejmuje się tym,dla niego to chleb powszedni.Nikt nie traktuje go poważnie tylko jak gówniarza,on mówi pan,pani a ludzie do niego na"ty". Oznajmia,że żal mu czasu jaki spędził z Martą. Jest niekulturalny,ciągle się wtrąca gdy ktoś opowiada. Dopowiada swoje 3 grosze.Kiedy przyszedł Jerzy Kulej,obszedł kanapę dookoła i wita się w pierwszej kolejności z J.Bartel.Zrobił to celowo ,by pokazać Wiśniewskiemu jaki z niego wsiur. Również Ewa ignoruje go,omija go specjalnie wzrokiem,patrzy tylko na Kuleja i Bartel, tamtego spycha na boczny tor jak niepotrzebny rupieć,który należy jak najprędzej usunąć. Wszysycy wierzą w jego winę,patrzą na niego pochmurnie i z obrzydzeniem. Wiśniewski opowiada o swojej pierwszej dziewczynie,która zostawiła go a ten z rozpaczy poszedł na skargę do jej matki.To był jeden z najbardziej żałosnych incydentów w jego przykrym życiu.Podczas gdy inni mówią ,ten dłubie cośw spodniach,bawi się szklanką wody. Drzyzga insynuuje mu ,że zdradził Mandarynę,ale ten nie dostrzega tego,nie jest zbyt bystry. Jak ktoś go atakuje,ten nie umie się bronić,robi minę i uważa że to załatwia całą sprawę.Mógłbym pisać w nieskończoność ale trzeba kiedyś przerwać narazie tyle!
Bandyta
2007-02-25
Kolejny odcinek z serii Michał Wiśniewski za wielką wodą dziś w "Dzień dobry TVN".Okazuje się ,że nasza gwiazda ma nielada kłopoty ze zdrowiem.Jednak dzisiaj Anie bolało gardło.Potwierdziło się to gdy zakaszlała do kamery żeby pokazać widzom,że faktycznie źle się czuje.Wiśniewski wyrażając troskę i minimalne zainteresowanie swoją żoną powiedział:"zespół ogólnie choruje".No nic...nie zważając na chore gardło,Świątczak dała koncert i śpiewała głośniej niż Wiśniewski mówił do kamery.Podczas gdy jego żona śpiewała ten łaził wokół sceny by pokazać się do kamery.Potem wybrali się na krótką przejażdżkę.Wszystkim jest wiadomo ,że Kanada to zimny kraj jednak nasz gwiazdor musiał stwierdzić"strasznie zimno" i założył sobie na głowę jakąś durnowatą czapkę z wycięciem na oczy.Czapka ta miała też uszy.Ogólnie wyglądał jak jakiś bandyta i kryminalista.Generalnie jednak wyglądał jak ostatni palant heh..nie bojąc się użyć mocniejszego słowa.Potem poszedł do sklepu i powiedział coś po angielsku...Być może uczył się tych słów podczas gdy jego żona śpiewała.W każdym bądź razie wydukał te słowa na pamięć i nie zabrakło też jego słynnego i ulubionego zwrotu"It's OK".Bardzo często używa tego sformułowania bo właśnie tego nie musi się uczyć na pamięć. Potem razem z Łągwą rzucili sie do komputera jak małe dzieci kiedy pokaże się im cukierki i batony. Łągwa usiadł pierwszy i zaczął coś majstrować przy nim.Potem kupili jakieś pudełko z kolorowym papierem,wcześniej Łągwa zapytał w dość prostacki sposób"a jakie są ceny tego?" tak jakby nie znał jakiegoś inteligentniejszego pytania...Potem nie przyjechał medyk do Ani.Oczywiście Państwo Wiśniewscy wyrazili swoje oburzenie a tym bardziej Michał mówiąc"pajac".Z całym szacunkiem ale kiedy to on miał tą prowizoryczną i zrobioną przez siebie czapkę nie wyglądał jak pajac?.Świątczak powiedziała potem że ledwo żyje.Nie wiadomo czemu lekarz nie zjawił się,może jest zbyt częstym gościem w ich domu. Potem przed jakimś koncertem Wiśniewski założyl na siebie jakiś obcisły i pozbawiony gustu kombinezon z liściem kanadyjskim.A na sam koniec pokazali ich przestraszone dziecko,które siedziało w wózeczku przestraszone na myśl ,że jego nieudolni rodzice wystawiają je na taki mróz.Tyle
Leży koteczek w łóżeczku..
2007-02-17
I kolejny odcinek pt. "Przygody Michała Wiśniewskiego".Tym razem nasza gwiazda wyruszyła na podbój Kanady.Tam daje koncert,śpiewa "A wszystko to". Potem pewna reporterka rozmawia ze Świątczak,która siedzi na krześle w samych majtkach i koszuli.Łągwa podchodzi do nich z trunkiem w ręce i zaczyna patrzeć w lustro uśmiechając się głupio..być może z pewnej strony podglądał Świątczak bez świadomości, że jest filmowany.Potem dziennikarz nazywa Wiśniewskiego zapalonym pilotem.Nie bez powodu-nasza gwiazda pokazała się do kamery jak bandyta z założonym kaprturem jakiegoś żółtego prowizorycznego kaptura od deszczu.Nie był to żaden profesjonalny kombinezon tylko zwykła podszywka,żeby nie zmarzł w dupe.I leci owym samolotem-steruje...Zastanawiające jest czy tak naprawde to on sam steruje czy robi to za niego jakiś pilot bądź maszyna nawigacyjna.Kiedyś podobno zdawał jakieś testy ale wątpię czy coś z tego pamięta. Gdy leciał musiał zawrócić heh.Tłumaczył się zakłopotany przed kamerą,że pogoda go zaskoczyła.Pewnie nie wiedział jak lecieć i wymyślił jakąś wymówkę.Wątpię,żeby podrzędny piosenkarz z przeciętną pensją posiadał takie umiejętności.Potem jak grom z jasnego nieba nadeszła choroba.Tak!nasz Michał poważnie zachorował-miał aż 37,7 stopni C.To naprawdę temperatura,która jest bezpośrednim zagrożeniem dla życia człowieka wymagająca oględzin lekarza.I tak się stało. Jakiś stary lekarz wpadł w odwiedziny bo jak powiedział Wiśniewski:" Nie czuję się najfajniej" , "Wstydzę się". Jak można nie czuć się nienajfajniej? No chyba tylko on mógłby wymyślec takie prostackie hasło.Jeszcze przed przybyciem doń lekarza leżał a raczej siedział na łóżku w pozycji skulonej jakby został poprostu zgwałcony.Nie wiadomo co zaszło wcześniej w tym mieszkaniu biorąc pod uwagę ,że na ten czas znajdował się tam tylko on i Łągwa.Kiedy lekarz pyta go jak się czuje,ten odpowiada:"strasznie".Zaczyna wtedy dotykać różnych częsci ciała Wiśniewskiego,np brzucha a potem bada go.Okazuje się że Michał jest bardzo chorowity,cały czas coś mu jest jak nie plecy to głowa go boli jak nie głowa to jeszcze coś i tak w kółko macieja.Potem gdy czuje się lepiej daje koncert-znów nie udany.Awaria prądu-koncert przerwany.Coś mu szczęscie nie dopisuje heh.Tyle!
Gdzie i kiedy wychodzi za mąż?
2007-02-11
Na początku padło pytanie:"Gdzie i kiedy żeni się Michał Wiśniewski?"Ja zadałbym pytanie:Gdzie i kiedy wychodzi za mąż ta ofiara?Tylko takie pytanie można zadaćv w jego żałosnym przypadku.Wstęp-wiadomo,ukazuje naturę Wiśniewskiego.Na dobry początek nasza gwiazda wymyśliła sobie ,że przeleci się nad Nowym Yorkiem.Mówi:"chcę się przelecieć".Oczywiście najpierw kaprysi:"jestem głodny" ,musi coś zjeść. Widocznie jego przyszła żona nie zadbała należycie o niego.Jest kapryśny .Reporterzy powiedzieli,że na rozgrzewkę zjadł loda.Czego to nasz amant nie wymyśli.Loda mu się zachciało...Lecąc już helikopterem robi za przewodnika pilotowi. Objaśnia pilotowi gdzie znajdują się w danym miejscu. Powiedział:"właśnie przelatujemy nad Statuą Wolności" Prawdopodobnie bez tej informacji nikt z nas nie domysliłby się co to za budowla.Wnioskując pilot pewnie stale zamieszkuje w Nowym Yorku tymczasem Wiśniewski zachwyca się .Gdy przelatują nad innymi budowlami siedzi cicho,nie ma nic do powiedzenia.Widocznie w szkole poznał tylko tą.Potem udaje się na zakupy.Łapie żonę za pośladki,stroi się.Świątczak nic sobie z tego nie robi-biedaczka przywykła już do perwersyjnego zboczenia tej bestii.Potem tańczy z dwoma gościami.W tym samym czasie Świątczak ogląda wyłożony na ladach towar,podnosi go i mówi coś sama do siebie.Wiśniewski nie jest w stanie jej poradzić co jej pasuje a co nie-jest bardzo zajęty-tańczy (czego nie umie) w sklepie.W końcu zdecydował się na prowizoryczną farbę do włosów koloru czerwonego.Jego eks żona nic na to nie odpowiadając chyba się podporządkowała... Potem filmowana jest scena podczas której Wiśniewski podnosi dziecko mówiąc do niego"Moja najdroższa",pieści to dziecko jak tylko może.Zauważmy ,że powtrza nachalnie ten schemat zawsze gdy jest filmowany.Potem rzuca hasło:"Sądzę,że jesteśmy spóźnieni,bardzo spóźnieni" może pozostawmy ten rodzaj analfabetyzmu bez komentarza.Na koniec Moller i Rusin pokazują widzom ich durne koszulki.Rzec by można,że gustu to ta nasza gwiazda nie ma.
Wiśniewski i dziecko!
2007-02-11
Dzieci.
2007-02-04
Kontynuując pechowe dla Wiśniewskiego wydarzenie (dla nas chyba nie takie pechowe) okazało się ,że cała "Trójca Św." spadła z tych schodów.Świątczak jakoś się pozbierała z Łągwą ale tą kalekę musiało wynosić dwóch tancerzy bo sam by chyba tam umarł.Usadowiono go na krześle.Wiśniewski zaczął szlochać- "rzucili mnie na podłogę i spadłem na dach"-biedactwo.Zaczął płakać a czerwona farba spływaćpo policzkach razem z żewnymi łzami.Śmiało można powiedzieć,że był to jeden z najbardziej żałosnych widoków w jego "karierze".Następnie Świątczak zaczęła pokazywać nogę bredząc coś pod nosem podczas gdy żaden z członków zespołu nie słuchał jej. Łągwa pijąc jakiś trunek zaczął się głupio uśmiechać do Michała.Ten z kolei począł nieprzyzwoicie się zachowywać łapiąc Świątczak za tyłek.Jednak gdy zobaczył kamerę szybko wrócił do swoich zajęć.Być może zrobił to celowo by pokazać jaki z niego Don Juan...a być może nie mógł powstrzymać swojego popędu do przyszłej żony.Następnie zaczął pokazywać plecy całemu światu jaką wielką bubę sobie zrobił. Brakowało jeszcze tylko jego mamy,do której przytuliłby się i otarł łzy.Niestety mama jest bardzo zajęta-pije.Potem wszczął kłótnię z kobietę pracującą tam mówiąc: "Proszę wyłączyć ten sprzęt!"Zaczął przeklinać, chodzić półnagi.Potem podpity Łągwa kręcąc się już bez celu zapytał kogoś:"kto jest baba?".Rozbawiło go to bardzo a tym bardziej ,że nikt mu nie odpowiedział. Wiśniewski w tym samym czasie zaczął kobiecie,z którą się kłócił agresywnie grozić. Pogróżki skierowane wobec niej zostały na pewno źle odebrane przez inne osoby...Natomiast kobieta która słuchała jego przykrych wyrzutów poczuła się zniesmaczona.Jej mina mówiła o wszystkim..być może z ust Wiśniewskiego wydzielał się nieprzyjemny zapach..Jest człowiekiem konfliktowym,kłóci się z innymi..Niczym dziecko,któremu zabrano zabawkę i jeśli tej zabawki nie dostanie zaczyna natychmiast płakać..No tak jest dzieckiem wojny.
|